As Tradition Dies Slowly::::::::::::xbartx.ta.blog


ojciec derektor zawsze w cenie

Posted in ta.fun by xbartx on the February 27, 2006

Zmarnowałem się na osiedlu

Posted in ta.write by xbartx on the February 26, 2006

“trudno w wieku dwudziestu kilku lat wyciągać jakieś konkretne wnioski co do swojego życia” pomyślał vincent i zapatrzył się po raz kolejny w telewizor. Jako, że program był niezbyt ciekawy a wręcz beznadziejny, wyłączył go szybko i zaczął “myśleć co by tu wymyślić”, żeby się nie zanudzić. problem był dość poważny, ponieważ była dopiero godzina 10:45 a więc dzień się dopiero zaczynał a planu żadnego nie widać. (more…)

Rozmowy przy stole

Posted in ta.fun by xbartx on the February 21, 2006

- Wiesz co? W poniedziałek zrobię tak jak w biblii szło "Boże oddal ode mnie ten kielich!"
- Ale nie oddalił
- Że co?
- No mówię, że Bóg nie oddalił tego kielicha
- Acha. To by tłumaczyło dlaczego w Polsce mamy 99% zdeklarowanych katolików

PS Rzecz działa się na przyjęciu weselnym państwa Sullivan, przyjęciu, które powinno być pokazywane jako modelowe podejście do tego jakże pięknego i wesołego dnia, który w Polsce urósł już do rangi absurdu niestety.

PS" Tego wieczoru kielicha nie oddalano zbyt daleko co w przypadku kilku osób spowodowało dziwne sytuacje hle hle

PS"' Thank you Mrs&Mr Sullivan

Jest piątek tygodnia koniec i początek

Posted in ta.live by xbartx on the February 17, 2006

Dzisiaj na Awarii – koncert. Zespół nazywa się Trocki. Start godzina 19.00 (czytaj 21.00). Po koncercie pewnikiem jakieś party wyniknie, kilka meczy w piłkarzyki i kilka butelek piwa w barze zejdzie.
Zasłyszane:
To że nasi w Turynie nie mają formy
to wszystko wina platformy!”

Z ciekawych linków jakie ostatnio mi wpadły pod rękę to:
http://www.fat-pie.com/flash.htm (dzięki Anka)
nauka angielskiego BBS

Ulica i szklanka rumu

Posted in ta.write by xbartx on the February 14, 2006

- no i coś jeszcze? czy wszystko jasne? – dopytywał się franc.
- no chyba wszystko, poczekaj, to tu, to tam i później się zwijamy, później tu i jesteśmy w domu – gadał chyba sam do siebie michael.
- to dobra wszystko gra więc jesteśmy umówieni – powiedział franc i dodał – to do zobaczenia i powodzenia
- powodzenia – odpowiedział michael i odłożył słuchawkę telefonu. franc także wyłączył swój telefon komórkowy i schował go do kieszeni po czym wyszedł z zaułka ulicy w gąszcz miejskiego ruchu. włączył się do niego i zaczął dryfować z całą wielką masą. wszędzie było pełno ludzi i każdy się gdzieś spieszył. (more…)

Next Page »