Słabość toda

tod miał zawsze słabość do kobiet i ni jak nie mógł sobie z tym poradzić. wszystko było dobrze dopóki “jedna z tych wielu” nie interesowała się todem, ale jak już się zainteresowała to było po nim. choćby ostatni romans z piękną jane.

tod poznał ją na urodzinowym przyjęciu u kevina, jednak nic szczególnego się na nim nie wydarzyło no może prócz tego, że jakaś para zaczęła namiętnie kochać się na balkonie a że byli tak zaaferowani tym co robią nie zauważyli, że za barierką do ziemi jest jakieś 25 metrów (kevin mieszkał na 9 piętrze). w ferworze walki zdejmowane przez siebie ubrania wyrzucali za barierkę no i jak już emocje opadły to kevin musiał im pożyczyć swoje ubrania a jako, że nic specjalnie na nich nie pasowało więc chodzili w szlafrokach. komicznie to wyglądało bo ów koleś był mniejszy od kevina o co najmniej dwie głowy, więc jak założył jego szlafrok to ciągnął on się za nim jak suknia ślubna były również podejrzenia, że to jest Dark Wader. dwóch kolesi poszło pozbierać ich ubrania a że byli już nieźle wstawieni to szło im tak sobie a do tego jeszcze wdali się w jakąś bójkę po czym przyjechała policja i razem z ciuchami zabrała ich na posterunek. reasumując było nie najgorzej. na imprezie tej ani tod ani jane nie zwracali na siebie za bardzo uwagi zresztą jak przez następnych parę miesięcy. spotykali się od czasu do czasu, ponieważ mięli wspólnych znajomych. fakt todowi podobała się jane, ale jakoś nigdy nie uczynił nic w tym kierunku. któregoś razu kiedy tod ostro sobie popił na jakieś imprezie i obudził się rano u boku jane sprawa była jasna – wpadł po same uszy. jane od razu nie przypuściła frontalnego ataku, delikatnie kawałek po kawałku zdobywała pole działania i kiedy w końcu po raz kolejny przespała się z todem i jako, że tod pamiętał tym razem to zajście, i jako że bardzo mu się to spodobało więc jak to zwykle bywa w takich przypadkach – po raz kolejny stracił głowę dla kobiety. Mimo, że obiecywał sobie już tyle razy i tak nic z tego. to było silniejsze od niego. zaczął namiętnie wydzwaniać, przychodzić z kwiatami, pisać wiersze. po pewnym czasie jane stwierdziła, że tod jest praktycznie jak tresowany piesek reaguje na każde zawołanie i wykonuje każde polecenie. a jako, że kobiety mają podświadomie zakodowane rządy totalitarne i sterowanie innymi więc długo nie trzeba było czekać. no i jak to zazwyczaj bywa długo też nie trzeba było czekać na koniec tego związku. generalnie bilans tych trzech miesięcy spędzonych z jane wyglądał tak: sexu miał już tod aż nadto na co najmniej kolejne trzy miesiące. fakt nie mógł nic zarzucić jane, tylko ile można?. konto bankowe toda wychudło jak człowiek nie żywiony przez miesiąc. no i po raz kolejny tod zrobił z siebie sługusa i bardzo był na siebie za to zły. niestety nie to w tym wszystkim było najgorsze. kiedy następował moment rozstania, toda zawsze męczyło sumienie i poczucie winy. nigdy nie mógł stanowczo powiedzieć, że to koniec i już. zawsze motał się, krążył wokół tematu i zawsze kończyło się tak: „tod to wszystko przez ciebie! nie byłeś za bardzo stanowczy, na wszystko sobie pozwalałeś, kobiecie trzeba czasami silnej ręki, trzeba czasami przyłożyć wtedy lepiej się czuje, wie że jest zauważana”. tod wyrażał skruchę, mówił że to fakt, że to wszystko przez niego i takie tam. generalnie wychodziło na to, że tod choćby nie wiem jak się starał i tak zawsze wszystko spierdolił. wszystkie kobiety zawsze twierdzą, że ich pod żadnym pozorem nie wolno źle traktować, źle o nich mówić a uderzyć to już w ogóle. jednak okazuje się, że jak jesteś dla nich za dobry i pragniesz za bardzo aby im było jak najlepiej to znaczy że robisz jak najgorzej. fakt można jednoznacznie stwierdzić, że kobiety to kłopoty, czasami przyjemne, aż niewiarygodnie przyjemne, ale zawsze to jednak kłopoty. „qrwa ja tu chyba czegoś nie rozumiem” – pomyślał rozgoryczony i stwierdził, że zadzwoni do kevina i dereka i umówi się z nimi na jakąś typowo męską popijawę. spotkali się w piątek i wypili w domu u kevina dwie butelki wódki a jako, że było im mało, więc udali się na miasto do jakiegoś lokalu. bawili się przednio, poznali jakieś kobiety. dokładnie pięć kobiet. wesołe, młode, z poczuciem humoru, pijące o zabawowym nastawieniu. tod chciałby aby ten wieczór nigdy się nie skończył – tak mu było dobrze. żadnych kłótni, żadnych kwiatów, przeprosin, obiadów, pryszniców, domów, książek, samochodów, zakupów, sexu, pieniędzy, podatków. tylko drinki, piwo, muzyka, tańce i kobiety. żadnych zobowiązań, żadnych układów. jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy dlatego też ten wieczór także musiał się kiedyś zakończyć. kiedy tod wychodził z lokalu objęty z jedną z tej piątki, piękną ciemnowłosą julią i kiedy po wyjściu z lokalu julia szepnęła mu do ucha: “choć pójdziemy do ciebie a zobaczysz na co mnie stać. zobaczysz, że wysysam z ciebie wszystkie soki” po czym namiętnie i z językiem pocałowała toda, który nawet się nie opierał – wszystko było jasne. kobiety to kłopoty a kłopoty są specjalnością mężczyzn.

xbartx

Pobierze całość w formacie pdf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s