7 i 44

dzień zadomowił się już na dobre kiedy vincent po raz pierwszy tego dnia otworzył oko. była godzina 11:30, były ferie, była zima i było zimno. całkiem nieźle “było” jak na jeden dzień.

vincent jak to kiedyś sam powiedział po jednej z imprez czuł się niewyraźnie tzn. ani źle ani dobrze, czyli najgorzej jak mógł. raczej był człowiekiem, który lubił skrajności, no może to za mocno powiedziane, ale lubił po prostu jasne sytuacje tzn. albo plus albo minus, żadnych stanów pośrednich, żadnego mniej więcej. niestety nowy tydzień zaczynał się od cholernego mniej więcej. vincent położył się jeszcze na chwilę i zasnął. obudził się o 12:07 i poszedł do kuchni. przez ten krótki czas zdążyło mu się jednak coś przyśnić a mianowicie to, że znalazł jakąś dużą paczkę. kiedy ją otworzył w środku było pełno różnych dziwnych rzeczy. jakieś młotki, śrubstaki, kompas, nóż, łyżki, dalej leżało coś co przypominało sprzęt do ćwiczenia na siłowni tylko, że jakby pomniejszony. kiedy vincent spytał się Pana dla kogo są te małe hantle, ciężarki, sztangi etc on powiedział: “jak to dla kogo? dla noworodków, one też muszą ćwiczyć!”. vincent popatrzył na sprzęt, na Pana, potem znowu na sprzęt, wydusił z siebie “acha” i zaczął oglądać dalej wnętrze paczki. w jednym z rogów leżał plastikowy pojemnik, w którym znajdowały się długopisy, ołówki, pisaki, gumka do mazania, nożyczki itp. koło plastikowego pudełka były gumy do żucia i jakiś płyn w buteleczce. jak się okazało był to topnik używany przy lutowaniu a obok niego była cyna. i nic by nie było dziwnego w tym śnie gdyby nie to, że na samym środku leżały sobie dwa wibratory. jeden koloru czerwonego, ale sflaczały, za to drugi jasny, sztywny, zwarty i gotowy do działania. oba miały po dwa całkiem spore jaja, za którymi mieściły się jakieś pokrętła. jak się okazało taką paczkę można kupić w sklepie, ale Pan powiedział, że jest strasznie tania i przez to nic nie warta bo to wszystko zaraz się rozleci i tyle. kiedy vincent mył zęby po śniadaniu cały czas myślał o swoim śnie i dziwił się, że coś takiego może się człowiekowi przyśnić. “ciekawe skąd to się bierze w mojej głowie, przecież na week ostro nie balowałem, więc o horror szołach nie może być mowy, więc …”. skończył myć zęby a jego rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. był to marek, który przyszedł go odwiedzić.
– cze bracie i jak tam życie płynie – zagadał marek już od progu
– ano jakoś tak nijak, wiesz czyli najgorzej jak może być
– acha, ale nic to, dawaj spijemy jakąś herę i pogadamy o starych rowerach to może się poprawi
– oki to nacieraj do kuchni ja muszę skończyć “poranną toaletę” – powiedział patetycznym tonem vins
– o widzę, że humor powoli powraca czyli nie jest jeszcze tak źle.
kiedy siedzieli w kuchni i pili herę a vincent opowiedział markowi swój sen wywiązała się dysputa w temacie.
– ty wiesz co ja myślę – zagadnął marek – że może nam się cały czas coś śni tylko, że jak śpimy to odbieramy te sny a jak nie śpimy to nie mamy czasu bo nie jesteśmy na tyle skupieni?
– no może i tak być, ale ten mój dziwny sen to nie pierwszy taki przypadek i wiesz co? zobacz się tak zastanawiam. mieszkam na 7 piętrze w mieszkaniu nr 44. zobacz 7 to magiczna liczba no i 44 też magiczna a wiesz z magią nie ma żartów – powiedział całkiem poważnie vincent.
– no może też być i tak ale co – zgadniesz jak nie wiesz?
no właśnie, ale coś w tym jest.
chłopaki siedzieli przy stole i popijali herbatę. rozmowa biegła dalej. było naprawdę dobrze w magicznym mieszkaniu na magicznym piętrze.

xbartx

 

Pobierz całośc w formacie pdf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s