KK czyli karta kredytowa

<!-wpadka@hashzero.net->Ostatnio kilka razy usłyszałem „A po co to w ogóle?” Oto moje za i przeciw. A noż się przyda.

  1. KK czyli plastikowe pieniądze. Jeżeli ktoś lubi szelest i zapach „mamony” to KK na pewno nie jest dla niego. Chociaż jak mówił doktora Plama „Język złota to jedyne esperanto jakie znam!” papierowe pieniądze też mają swój urok i klimat, oczywiście o ile się je posiada ale zostawmy może temat posiadania.
  2. Jak w każdym przypadku chyba podstawową kwestią jest odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy KK jest mi w ogóle potrzebna?” bo bez tego nie ma co startować.
  3. KK możemy dokonywać płatności bezgotówkowych w sklepach, internecie, warsztatach itd itp wypłata gotówki w bankomatach jest zazwyczaj obciążona jakąś prowizją (patrz tabela opłat dla danej KK).
  4. Każda KK ma swój limit, którego nie możemy przekroczyć. Limit na wypłaty gotówkowe to zazwyczaj połowa całkowitego limitu.
  5. Każda KK ma swój okres rozliczeniowy. Przykład: okres rozliczeniowy jest 15 każdego miesiąca czyli wszystkie transakcje jakie wykonamy np między 15 maja a 15 czerwca zostaną zsumowane i kwotę tą musimy spłacić w ciągu około 21-25 dni to zależy już od umowy z wydającym nam kartę – 15.06 wybiło nam na liczniku 1000 zł czyli do dnia 07.07 musimy to spłacić żeby nie obciążono nas żadnymi dodatkowymi kosztami. Jeżeli nie mam całej kwoty to musimy spłacić kwotę minimalną a od reszty zaczynają nam bić jakże ukochane przez wszystkich odsetki. Jeżeli nie mamy nawet na kwotę minimalną to chyba źle odpowiedzieliśmy sobie na pytanie „Czy KK jest mi w ogóle potrzebna?” i zaczynamy się powoli pogrążać.
  6. KK na pewno nie służy do zaciągania kredytów bo jest dosyć wysoko oprocentowana w stosunku do np kredytów gotówkowych.
  7. KK płacimy po prostu za rzeczy za które płacimy tak czy siak np różnego rodzaju czynsze (uwaga nie wszystkie kraty to umożliwiają!), paliwo do samochodu, motoru, opłaty za zakupy w internecie, opłaty za zakupy w sklepach etc tylko po prostu rozliczamy się z tego raz w miesiącu. Czy jest to wygodniejsze niż płacenie na bieżąco pieniędzmi lub kartą debetową? Na to już sami musimy sobie udzielić odpowiedzi i porównać co nam bardziej odpowiada.
  8. Niektóre KK są powiązane z różnego rodzaju programami tkz co-brand czyli płacąc KK zbieram gdzieś tam punkty, albo mam gdzieś tam jakieś zniżki. Wszystko w zależności od posiadanej KK. Jakie są tego plus? Zbierając punkty w jakimś programie po pewnym czasie możemy punkty wymienić na nagrodę, czyli mam ją jakby za darmo bo pieniądze i tak prawdopodobnie byśmy wydali.
  9. Podczas wyjazdu do innego państwa KK może się nam przydać jako rezerwa lub jeżeli mamy obawy o ten plik dolarów jaki ze sobą zabieramy w skarpecie ;)
  10. Kwestia „Ja nie mogę mieć KK bo zaraz będę miał długi!” Jeżeli tak to pewnie też nie powinieneś mieć w ogóle żadnych pieniędzy ;) Tak jak napisałem powyżej KK nie służy do zaciągania kredytów chociaż bezapelacyjnie bardzo prosto i szybko to umożliwia i jeżeli to zrozumiemy nie powinniśmy mieć z nią większych problemów.

Jednak nie ma się co oszukiwać. Konsumpcyjny tryb życia wdarł się do Polski nieubłaganie z chwilą nastania demokracji i kapitalizmu, dlatego też KK stworzono głównie po to żeby zmusić Nas abyśmy wydawali więcej i więcej. Wydaje mi się, że działa tutaj zasada zwykłego noża, który kupując możemy użyć do różnych celów z bardzo różnymi skutkami. Na koniec krótka uwaga. Proszę bardzo starannie przyglądać umowy (wiem to jest bardzo trudne!) jeżeli kupujemy coś na raty lub zaciągamy jakiś kredyt. Bo można się spotkać z niemiłą sytuacją, że podpisując umowę a nie dokładnie ją czytając okazało się, że zupełnie przy okazji weszliśmy w posiadanie KK np z limitem 8000 zł. Nawet dokładnie czytając umowę można się niemile rozczarować . Taka operacja jest odnotowywana w BIKu (Biuro Informacji Kredytowej) i jakież jest nasze zdziwienie jeżeli za jakiś czas chcemy dostać np kredyt mieszkaniowy, gotówkowy etc a bank nam oświadcza, że nie bardzo bo mamy w posiadaniu taką a taką kartę, której de facto nawet fizycznie nie mamy a która poniejsza naszą zdolność kredytową!

5 comments

  1. ryszard23

    Nic dodac nic ujac. Z obserwacji jakie przeprowadzam na moich rodzicach i innych ludziach, stwierdzilem ze naprawde trza miec niezy kaganiec na ryju zeby bezmyslnie z tego nie korzystac hiehie. Jakos przedwczoraj wlasnie dostalem takiego niusa z ukochanego PKO ze maja dla mnie karte. Nie dziekuje, nie skorzystam dopoki nie naucze sie porzadnie dysponowac swymi pieniedzmi. Nauka idzie coraz lepiej, ale na KK jeszcze za wczesnie. Co do samej KK to chyba lepszego symbolu konsumpcjonizmu nie ma…KUPUJ,KUPUJ,KUPUJ!!! KASKA SIE SKONCZYLA??? MASZ KK!!!KUPUJ KUPUJ!!!!i tak to…

  2. xbartx

    No dopóki korzystasz z tego żeby płacić za rzeczy za które płacisz co miesiąc to jest ok. W moim przypadku abonament za komórkę. Przychodzi sms, że jest nowy rachunek online (bardzo fajna usługa i drzewa się oszczędza) ale ja i tak go zapominam zazwyczaj zapłacić. Później przychodzi sms, że termin miniął wtedy od razu bach na stonę i zapłać KK i za chwilę sms ok zapłacone. Dzięki temu sobie pierdołami głowy nie zawracam. Co do samego kupowania to wiadomo mamy i musimy kupować!!! Nie przewidziano innej opcji – masz ipod 20GB to za pół roku musisz sobie kupić 60GB nie ważne czy ci jest potrzebny czy nie – masz kupić i basta! ;)

  3. elenoir

    Zgadzam się oczywiście, że umowy należy czytać bardzo dokładnie. Jeśli np. kupuje się coś na raty, to należy sprawdzić, czy podpisuje się umowę kredytu ratalnego czy odnawialnego. Bo jeśli odnawialnego, to zakupu dokonuje się jakby w ciężar limitu karty kredytowej, którą otrzymuje się pocztą za jakieś 2 tygodnie. I wtedy nie można np. spłacić sobie trzech rat jednocześnie, a potem przez 3 miesiące nie płacić nic. Bo karta ma to do siebie, że co miesiąc jakaś minimalna wymagana spłata jest.

    Przypuszczam, że sprzedaż na raty za pomocą kredytu odnawialnego będzie coraz bardziej powszechna, bo dla banku jest to czysty zysk. Za prowadzenie tej karty co miesiąc przecież się płaci…;)) No i to oprocentowanie…

  4. Serwer

    „………Zgadzam się oczywiście, że umowy należy czytać bardzo dokładnie……” jescze że by te umowy były napisane tak żeby można było je zrozumieć.

  5. elenoir

    Jeśli się czegoś nie rozumie, to trzeba się dopytać albo pracownika (ale nie zawsze umieją lub chcą wytłumaczyć) albo kogoś znajomego. I należy to zrobić PRZED podpisaniem umowy. Jeśli coś klientowi nie odpowiada, to może zrezygnować i nie podpisywać. Nikt nikogo do posiadania karty kredytowej nie zmusza. Narzekanie na warunki umowy już podpisanej jest w tym przypadku nieco dziecinne.

    Inna sprawa, że znajomość podstawowych produktów finansowych jest w naszym społeczeństwie bardzo słaba. Wiele osób nie odróżnia nawet karty kredytowej od płatniczej, a umów nie czyta wcale. Myślę, że podstaw powinni uczyć w szkole.

    I jeszcze jedno. Jak autor blogu słusznie zauważył informacja o posiadanej karcie kredytowej i jej limicie jest dostępna w BIKu. Jeżeli zatem planuje się wzięcie jakiegoś większego kredytu, to należy trochę wcześniej zająć się oddawaniem zbędnych kart kredytowych. Bo czasami procedura ta może trwać nawet miesiąc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s