Wspomnienia kombatanta

Tym oto postem chciałbym otworzyć nowy dział swojego zapiśnika. Wspomnienia to bardzo fajna i miła rzecz i muszę powiedzieć, że również bardzo kształcąca (co to za dziwne słowo!). Dzisiaj pingując (wymieniając) się z bratem linkami z YT dokopaliśmy się do lat bardzo dawnych i do muzyki już poniekąd lekko zapomnianej. W dzisiejszych czasach, w dobie elektroniki, „tworzenie” muzyki stało się produktem, nie zaryzykuje tutaj się użyć tego stwierdzenia, produktem masowym a’la promocja w markecie. Ot wystarczy kupić jakiś mikser i mikrofon do tego CD, laptop lub gramofony i bach już staliśmy się tak zwanym „didżejem”. Teraz tylko zakupić/pożyczyć/przegrać trochę płyt lub zaciągnąć z sieci mp3 i rozpoczynamy działalność. Z moich obserwacji aktualnie na topie jest rege/raga (brrrr!), więc zapuszczamy na jakimś party kawałki przy co piątym oznajmiając przez „majka”, że ten koniecznie chciałem Wam puścić  i jest on specjalnie ode mnie prosto z serca itp itd i już. Mam takie wrażenie, że tej większości „didżejów” się wydaje, że to wszystko. Cóż być może jestem deko stary i mam inną definicję didżeja przed oczami. No, ale dobra dosyć tego, taki jest niestety aktualnie nasz świat – wszystko co może się dobrze sprzedawać, to się staje produktem i się sprzedaje, byleby ktoś zarobił kolejny milion $. Smutne, ale niestety prawdziwe. Wracając do tych linków z YT to chciałbym zaprezentować kilka pozycji, bo być może kogoś zainteresuje temat i zacznie się wkręcać, co by było bardzo miłe. Po sobie mogę powiedzieć, że słuchałem punk rocka od najmłodszych lat i wyszedłem na ludzi – wiem, wiem że mało znajomych oraz moja mama i Ewka to potwierdzą, ale oni się nie znają hłe hłe ;)

Dezerter rok ’82 – jeszcze ze skandalem na wokalu. Cóż tu więcej pisać kapela po prostu kultowa i mimo różnych opinii o niej dzisiaj jest to na pewno podstawa.
Siekiera rok ’84 – to już także absolutna klasyka wielka szkoda, że tak mało zachowało się jej materiałów video.
Moskwa rok ’86 – jak usłyszałem pierwszy raz to mi łeb urwało „co za czad! to jakiś mega metal!” takie mniej więcej opinie usłyszałem też od kolegów po przesłuchaniu zdobytych nagrań i mocno się zastanawialiśmy co z tym punkiem dalej będzie.

To chciałbym wrzucić jako pierwszy „set”, że się tak około muzycznie wyrażę. Co to były wtedy za czasy, to chyba nie muszę wspominać (hint: PRL). W każdym bądź razie, wtedy nie było tak łatwo jak teraz, zdobyć instrumenty (np chociażby nie było Allegro hłe hłe) a już nie wspomnę o miejscu, w którym można by przeprowadzać próby. Cóż być może tutaj tkwi właśnie całe sedno sprawy i jej magia, że im trudniej coś zrobić, im więcej przeszkód i problemów, tym większe ma to znaczenie i tym dłużej to będziemy pamiętać/wspominać. Teraz po imprezie typu „Andrzejki w rytmie rege” i kolejnej porcji niespełniony „didżeji” na drugi dzień się niewiele pamięta a za tydzień śladu już nie ma. I tak to niestety wygląda, bo kiedyś od powstania projektu do jego występu po raz pierwszy na scenie trwała dosyć długa droga, okupiona różnymi przygodami i przeszkodami. Teraz można to wszystko załatwić w przysłowiowy „łikend” a za tydzień wydać płytę ;) Wiem i mam świadomość, że mocno spłycam temat, ale aktualna moda na „didżeja” mnie mocno martwi. Dlatego też podjąłem temat i chce zarażać – a że punk rockiem? Trudno, ja się na tym wychowałem i nie żałuje, ale oczywiście każdy może zarażać tym co lubi lub na czym się wychował. Ważne, żeby to była muzyka a nie kolejny produkt na promocji w markecie. Jeżeli dotąd doszedłeś drogi czytelniku to bardzo dziękuje za uwagę, bo widzę, że się mocno rozpisałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s