„Kompleks molocha” na przykładzie Aster

Moja teoria, spiskowa poniekąd. Każda firma świadcząca usługi, ma tak zwany punkt krytyczny, po którego przekroczeniu, staję się kompletnym zaprzeczeniem tego co do tej pory prezentowała. Górę biorą procedury, wymyślane przez dobrze opłacanych „prodżekt menadżerów”, które tworzone frontem do klientów, tylko ich gnębią i wykańczają. Moja przygoda z Aster jest bardzo zwyczajna, pewnie tak jak w większości przypadków „kompleksu molocha”, ot zachciało mi się zawiesić telewizję na 2 miesiące. A stara prawda mówi „Działa?  Nie ruszaj!”

Gwoli wstępu, należałoby powiedzieć, że nie lubię telewizji i uważam, że stała się tak żałosna i pretensjonalna, potężnie odmóżdżająca i siejąca spustoszenie w głowie, że jak mawiał klasyk „aż strach się bać!”.

Wszystko zaczęło się od wizyty w BOK, bo inaczej się nie da. Kolejka, jak za robustą w latach 80-tych. Odstałem swoje i sprawa wygląda prosto z tego co przedstawiła mi Pani. Mam zawieszoną telewizję i jak będę chciał odwiesić to wystarczy, że zadzwonię. Przychodzi pierwszy rachunek i wychodzi, że płacę identycznie jak przed zawieszeniem TV. Jakoś nie mam siły dzwonić i stwierdzam, że poczekam do drugiego rachunku i pewnie się wyjaśni. Pani w BOK poinformowała mnie, że za zawieszenie TV będę płacił miesięcznie 18 PLN. Jakież jest moje zdziwienie kiedy na kolejnym rachunku dostaje do zapłaty 6 x 18 PLN (maksymalnie w Aster można zawiesić TV tylko na 6 miesięcy a ja już w pierwszym rachunku zapłaciłem 18 PLN). Przychodzi też jakaś korekta, ale nie wiem czy jest ona dla mnie na plus czy na minus. Faktury nadal przychodzą na mnie i na moją dziewczynę mimo, że zmieniłem to już rok temu. Cóż pewnie musi swoje odleżeć. Dobra z płatnościami jest już nie wiadomo jak, miałem płacić co miesiąc a płacę za 6 m-c z góry plus jeszcze 1 raz profilaktycznie. Dzwonię na partyline Astera, aby odwiesić TV. Jak zapewne każdy się domyśla – nie można tego tak zrobić. A jak? Uwaga! Należy wysłać fax lub udać się z pismem do BOK. Mówię do Pani, że w BOK mówili mi, że wystarczy zadzwonić, wychodzi na to, że mnie klasycznie skręcili (pomijam już tu fakt, że zarówno telefon bez braku autoryzacji jak i fax jest tak samo wiarygodny – może go wykonać każdy). Idę znowu do BOK, tym razem jestem jednak sprytny, bo gdzieś zasłyszałem, że trzeba iść po 18.00 i nie będzie stania za robustą. Działa! Mówię do Pani, że chce odwiesić TV i sugeruje, że cała procedura to lekki koszmar. Pytam się jak będzie z płatnościami, bo zapłaciłem w sumie za 7 m-cy zawieszenia a fizycznie będzie zawieszone tylko na dwa. Pani ma dla mnie fantastyczną propozycję – „Niech Pan do nas przyjdzie w połowie stycznia”. Grzecznie odmawiam i obiecuję, że następny razem jak przyjdę do BOK to tylko w celu rezygnacji z usługi. Pani ustawia technika, który 10.12.2008 r. odblokuje TV. Czy to koniec moich przygód? Skoro się pytam, to raczej wiadomo, że nie. Dnia 13.12.2008 włączam TV i widzę, że nic nie widzę. Mnie to osobiście nie martwi, no ale moją dziewczynę raczej tak. Jako, że 13 to sobota, więc trzeba czekać do poniedziałku. Być może są jakieś dyżury, ale nie chce komuś weekendu psuć. W poniedziałek 15 dzwonię na partyline z reklamacją. Pytanie Pani jest po prostu rozbrajające, po prostu tsunami, które zmiata z nóg. Mówię, że miałem mieć od 10.12.2008 włączone znowu TV a nie mam. Pani przegląda coś w komputerze i się mnie pyta „Widzę, że technik był zamówiony to dlaczego Pan nie ma telewizji?!?”. Po chwili konsternacji poddaje się i odpowiadam „Nie wiem co mam Pani odpowiedzieć”. Miła Pani umawia mi technika na ten sam dzień, na godzinę 17.00. Wróciłem do domu po godzinie 16.00 i w sumie zapomniałem już o telewizji. Domofon dzwoni i pojawia się Pan technik z Aster, mówię mu pokrótce o co chodzi. Pan technik już się dobrał do szafki na korytarzu a tu krzyczy moja dziewczyna z kuchni, że mamy już telewizję, bo był już technik z Aster! Cóż przekazuję Panu tę informację, zaznaczając że to raczej nie moja wina. Na Panu chyba nie robi to zbytniego wrażenia. Czyżby się  już przyzwyczaił? No i na koniec pozostaje jeszcze opowiedzieć jak to było z pierwszym technikiem. Zadzwonił do mojej dziewczyny czy może się prędzej pojawić, wchodzi i pyta się co się stało? „To Pan nie wie? Nie przekazali Panu?”. Włącza TV aby zobaczyć „o co biega”. Jest zdziwiony, że niektóre kanały są odbierane dobrze a inne nie i czy to czasem nie TV jest popsuty. Moja dziewczyna upiera się, że chyba nie jest jednak odblokowana TV. Technik gdzieś dzwoni i kombinuje, bo np MTV odbiera bardzo dobrze a zaraz na innym kanale totalny śnieg. W końcu daje się namówić i idzie na korytarz, otwiera szafkę zagląda, chwilę grzebie i stwierdza „Oooo nie podłączona jest telewizja!”. Teraz dla odmiany się dziwi z naszego TV, że jak to możliwe, że jest blokada na TV a on tak dobrze odbiera. Generalnie dziwi się, ale osiąga sukces, telewizja powróciła, na moje nieszczęście oczywiście.
Podsumowując: głównie zawiesiłem, bo nie lubię telewizji, no i do tego miałem zaoszczędzić, ale na razie to wydałem więcej, o czasie straconym to już nawet nie wspomnę. Dobrze, że chociaż było śmiesznie,  że znowu klasyka przytoczę „bo lepiej się śmiać niż płakać”.

PS. Jak to mawiał gospodarz domu: „Jeden mądry człowiek mnie ostrzegał!”.

2 comments

  1. lukasz

    Za styl pisanie należy się pała ! Ciężko cokolwiek zrozumieć, ja rozumiem że wena twórcza poniosła i nie było czasu na zastanawianie się nad konstrukcją, ale czasem się opłaca :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s